piątek, marca 13, 2009

Max(ymalne) artykuły IP

Podążając z IPKat miło mi poinformować, że renomowany Instutut Maxa Plancka postanowił opublikować (za darmo!) swoje artykuły w amerykańskiej sieci uniwersyteckiej SSRN. Publikacje dostępne są w języku angielskim co cieszy mnie podwójnie jako, że z niemieckim ... jak każdy.

I Ty, skromny obywatelu Rzeczpospolitej Polskiej możesz mieć dostęp do artykułów z najwyższej półki za klikając w ten link.

To świetna wiadomość. Ponieważ nasze uczelnie ledwo stać na Monitor Prawniczy, każda nowa publikacja dostępna bez opłat liczy się na wagę złota. Przy okazji warto również wspomnieć, że powyższa 'zasada uczelnianej biedy' nie dotyczy doskonałej bilioteki Instytutu przy ul. Kanoniczej, w której możemy znaleźć aktualne piśmiennictwo zagraniczne i co więcej zapoznać się z nim (lub skserować) bez większych formalności. Co więcej jest to jedyna znana mi biblioteka z przemiłą i pomocną obsługą, którą serdecznie pozdrawiam.

Gdzie jeszcze można poszukać wiedzy bez konieczności słonej zapłaty za nią ? Odwiedzając wspomniany Instytut Prawa Własności Intelektualnej UJ w piątki o 12.00. Otwarte zebrania naukowe są dostępne dla każdego a ich lista na kolejne półrocze jest arcyciekawa. Polecam i obiecuje sam sobie że przynajmniej trzy wykłady odwiedzę osobiście. Wydaje mi się, że wykładów dr Zbigniewa Okonia (Charakter umowy licencyjnej) prof. Aurelii Nowickiej (Programy komputerowe w prawie patentowym) i dr Pawła Podreckiego (Roszczenia odszkodowawcze i roszczenia o wydanie bezpodstawnych korzyści w prawie własności intelektualnej) nie można ominąć.

@GPJ: Fajnie byłoby, gdyby Instytut poszedł z duchem czasu i zorganizował webcast z posiedzenia

piątek, lutego 27, 2009

Kupfranki.pl - wyjaśnienia

Poprzedni post (usunięty w tej chwili) poświęcony był ujawnieniu danych abonenta domeny kupfranka.pl oraz kupfranki.pl. Ponieważ abonent, Pan Rafał Łyczek, który stoi za tym serwisem był uprzejmy do mnie zadzwonić i odpowiedzieć na moje pytania oraz poprosić o usunięcie danych, zgodziłem się na to bez większego problemu. Nie jest moją intencją powodować natłok na linii telefonicznej kogoś, kto sobie tego nie życzy.

Z naszej dosyć długiej rozmowy dowiedziałem się dlaczego Pan Rafał nie chce ujawniać swoich danych. Prowadzi działalność gospodarczą nie związaną zupełnie z jegioinicjatywą, jak również pewien zakres jego danych jako przedsiębiorcy równocześnie stanowi jego dane prywatne. OK, rozumiem.

Pan Rafał wyjaśnił również dlaczego korzysta z platformy Mixxt w celu zorganizowania społeczności. Jednym z powodów była ścisła ochrona danych osobowych. W informacjach prawnych serwisu możemy przeczytać, że administratorem danych osobowych jest ta właśnie firma. W techniczny sposób wygląda to tak, że 'administrator' sajta nie ma możliwości zapoznania się z danymi osobowymi podawanymi przez użytkowników a jedynie ma dostęp do ich nicków.

Czy w rzeczywistości jednak MIXXT ma status adminstartora danych ? Jest to ciekawe zagadnienie, gdyż dane są przesyłane do tej firmy (czyli są przez nią przetwarzane) ale z drugiej strony firma ta nie udostępnia ich właścicielowi sajta (tak przynajmniej wynika z uzyskanych infrormacji). Wypada przyznać, że w takim stanie faktycznym, MIXXT jest administratorem danych.

Co jednak z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną ? Moim zdaniem operator serwisu, Pan Rafał, jest takim świadczeniodawcą, w związku z tym dotyczy go art 5 ustawy nakazujący podać wszelkie dane osobowe. Nie uzyskaliśmy zgody w tym zakresie ale mam nadzieję, że jednak Pan Rafał przekona się do mojej interpretacji przepisów. Przecież kilka tysięcy osób powierzyło mu już swoje dane a w przyszłości może być ich wielokrotnie więcej. Warto podać swoje dane, aby rozwiać wątplwiości

Życzę powodzenia kupfranki.pl, ale muszę przyznać, że jestem sceptyczny - zarówno co do wykonalności przedsięwzięcia jak i jego celu. Być może wynika to z faktu, że jestem życiowym pesymistą :-) Mam nadzieję, że będzie inaczej.


niedziela, lutego 22, 2009

Czy KupFranki.pl mogą być KupPanCegle.pl

Kto stoi za Kupfranki.pl ? Czy jest to bezpieczne ? Mnie nie przekonują.

Media rozpisują się o "inicjatywie społecznej" kupfranki.pl. Pomysł opiera się na idei, aby kupić franki szwajcarskie po dobrym kursie działając w dużej grupie. OK, idea całkiem niezła, dużo szumu się zrobiło, ale ... jako prawnikowi mającemu doświadczenie w różnego rodzaju podejrzanych sprawach , fałszywych e-sklepach i tym podobnych tworach mam kilka pytań:

1) kto jest administratorem danych osobowych akcji ? Regulamin oświadcza, że jest to spółka MIXXT GMBH. Z tego co widziałem - MIXXT jest platformą społecznościową umożliwiającą zakładanie społeczności, wiec wydaje się, że przypisywanie mu statusu administratora danych jest błędne. Administratorem danych jest ten kto dane przetwarza 'dla siebie' , właściciel serwisu. Właściciel serwisu to nick 'Franek Kolasa'...

2. Co wiadomo o Franku Kolasie, oprócz tego, że ma nick ? Odpowiedź : nic nie wiadomo. Ani w serwisie, ani w profilu Golden Line Franek Kolasa w żaden wiarygodny sposób nie ujawnia swoich danych, kim jest, gdzie pracuje, gdzie mieszka, słowem informacji, które mogłyby go zidentyfikować w razie gdyby zniknął. Trochę to dziwne.

3) W jaki sposób kupowanie franków odbędzie się w praktyce ? Tu Franek Kolasa wyjaśnia

W ramach serwisu transakcyjnego to jednak KAŻDY Z NAS Z OSOBNA (pojedynczy Kowalski), będzie nabywał franki za złotówki, czy w przyszłości za euro, na potrzeby obsługi swojego zadłużenia w CHF. Franki zaś w postaci elektronicznej będą trafiały BEZPOŚREDNIO od Sprzedającego konkretnie na Twoje konto walutowe, w banku gdzie masz swój kredyt.

Wynika z tego, że serwis transakcyjny, o którym mowa, ma dopiero zostać stworzony przez FK i przez niego zarządzany. Pomijając aspekt techniczny, który wydaje mi się bardzo poważnym problemem do rozwiązania konieczne jest rozważanie aspektów prawnych.

Mam wrażenie, że stworzenie takiej platformy bez konieczności gromadzenia środków przez pośrednika nie jest możliwe (za co te franki będą kupione?). Jestem również ciekawy jak KupFranki.pl doprowadzi do 'społecznościowego' handlowania walutą. Moim zdaniem, ze względów prawnych i organizacyjnych jest to niemożliwe. Pytania o to jak w praktyce organizator ma zamiar zrealizować swój pomysł padają także na forum serwisu, jednak nie widziałem tam żadnej wiążącej odpowiedzi ze strony Franka.

Reasumując :
  • byłbym ostrożny powierzając swoje dane osobowe i finansowe osobie, która występuje pod pseudonimem
  • byłbym więcej niż ostrożny, korzystając z usług platformy płatniczej należącej do efemerycznej 'społeczności' lub całkowicie anonimowego Franka Kolasy



środa, lutego 11, 2009

Opcji walutowych c.d.

Pisałem, że usatwy o opcjach nie będzie. A tu proszę , projekt ustawy będzie rozpatruwany na RM. Nie doceniałem przebiegłego przeciwnika - szkodnika Pawlaka. W Pulsie Biznesu wypowiadają się wspólnicy z dużych międzynarodowych kancelarii, że trzeba będzie płacić odszkodowania. I mają rację. Eksperci od marketingu politycznego mówią : Pawlak chce zdobyć elektorat przedsiębiorców obiecując unieważnienie opcji. I tu muszę pana Pawlaka rozczarować - rozmawiałem z kilkoma ewentualnymi adresatami jego oferty. Słów nie powtórzę. Po prostu kaźdy widzi, że Pawlak chce pomóc swoim kolegom, którzy wpadli w pułpkę hazardu spłacić się pieniędzmi podatników. Świetnie, obok ministra Dżumy z debetem na koncie mamy ministra gospodarki który nie rozumie podstawowych zasad prawa. Jeśli ktoś boi się, że ustawa jednak wejdzie w życie - uspokajam - Trybunał Konstytucyjny uzna jej zapisy za nieważne. Stawiam żołędzie przeciwko dolarom.

Z innych doniesień - UOKIK zapowiedział kontrolę wzorców umownych stosowanych przez banki w umowach kredytowych. Najwyższy czas. Przy okazji warto spojrzeć na kursy walut stosowane przez banki. Odbiegają one , delikatnie mówiąc, nieco od warunków rynkowych.

piątek, lutego 06, 2009

Jakubas chce unieważnienia opcji

Ciekawy artykuł w Pulsie Biznesu. Pan Zbigniew Jakubas chce unieważnić drogą 'sejmową' (cokolwiek to znaczy) 'asymetryczne' (cokolwiek to znaczy) umowy opcji zawierane na podstawie obwiązującego prawa strasząc 'ciosem' dla Polskiej gospodarki.

Wiele to mówi o sposobie, w jaki Pan Jakubas prowadzi swoje interesy. Gdyby miał odrobinę podstawowej wiedzy na temat prawa, wiedziałby, że prawo nie może działać wstecz. Nie można uchwalić w Sejmie ustawy ingerującej w czyjeś prawa nabyte. Czy ktoś, kto obraca takimi pieniędzmi nie zdaje sobie z tego sprawy czy po prostu chce osiągnąć personalną korzyść wystawiając na szwank zaufanie do Polski jako państwa prawa ?

Bez względu na to jakie są skutki zawierania niekorzystnych umów żądanie 'unieważnienia' ich po ich zawarciu byłoby prawdziwą katastrofą dla reputacji Polski w oczach zagranicznych inwestorów i naraziłoby Polskę na olbrzymie odszkodowania. Z pewnością każda zagraniczna instytucja poszkodowana w ten sposób uzyskała by odszkodowanie.

Na szczęście pomysł Jakubasa jest tak absurdalny, że żaden rozsądny prawnik - legislator nie weźmie go pod uwagę i wyda opinię, że prawo wstecz nie działa, zatem i pomysł nie nadaje się do realizacji. Mam nadzieję, że posłowie również odporni są na szkodliwy populizm uprawniany przez Z.J.

Rozumiem, że Pan Jakubas poniósł starty przez księgowego - hazardzistę, ale... trzeba było go lepiej kontrolować. Na Zachodzie jest taki zawód risk manager w postaci wrednego prawnika patrzącego wszystkim na ręce. Mam nadzieję, że po tego rodzaju wpadkach polski biznes również zrozumie ideę ostrożności i podwójnej kontroli.

sobota, stycznia 31, 2009

Jak nie dać się oszukać nieucziwym e-sprzedawcom ?

Źle się dzieje w cyber-biznesie. Co rusz kolejne e-sklepy okazują się wydmuszkami, lub po prostu sobie nie radzą z kryzysem. Martwi mnie to, bo sam mnóstwo rzeczy kupiłem w e-sklepach i uważam je za bardzo potrzebne.

Pomimo tego , że istnieje mnóstwo przepisów regulujących działalność takich sklepów, obowiązki informacyjne, ustawy konsumenckie, na oszusta nic nie pomoże, oprócz sprawnej akcji Policji.

Jak ustrzec się przed oszustami i niesolidnymi sklepami ? Moje rady są trzy :

a) zawsze płacić po odbiorze przesyłki

b) zwracać uwagę na firmę, imię i nazwisko osoby wskazanej na stronie internetowej w regulaminie. Większość firm oszustów wskazuje jedynie nazwę , np. RTV Media , adres, etc.

c) zwrócić uwagę na sposób w jaki napisany jest regulamin - jeśli jest napisany chaotycznym językiem, ma pięć zdań i nie występują w nim prawnicze zwroty, lepiej nie ufać zbytnio takiemu sklepowi.

Faktury przez mail wreszcie legalne ?

Unia zauważyła problem i chce wprowadzić możliwość przesyłania faktur bez podpisu elektronicznego, o czym wielokrotnie już pisałem na tym blogu. Więcej w Gazecie

wtorek, stycznia 13, 2009

Jak zabezpieczyć się przed podróbkami ?

Księża rezygnują z białej koperty podczas kolędy, (kilka parafii, ale to już coś). Na nieświadomych parafian czyhają jednak inne niebezpieczeństwa :

Kolędowe FAQ
(Wyborcza)

Księża narzekają, że coraz częściej podczas kolędy trafiają do domów nieprzygotowanych na duszpasterską wizytę. Zamiast białego obrusa na stole leży kolorowa płachta, za świeczki robią kadzidełka, za krzyż - religijny obraz. Egzemplarzom Biblii brakuje imprimatur, czyli oficjalnej aprobaty władz kościelnych (podkr. moje DC).

Czy taka nieautoryzowana Biblia jest legalna ? Czy można z niej korzystać czy też czytanie Biblii bez 'aprobaty technicznej' grozi wypaczeniem umysłu i zdradą wiary ? Ciekawe jakie jest teologiczne uzasadnienie dla nadawania imprimatur, bo nie ma żadnych innych skojarzeń poza średniowiecznymi praktykami sprzedaży 'oryginalnych' relikwii (szczebelki do drabiny, po której ... )

Wikipedia podaje taką definicję :

imprimatur (łac. niech będzie odbite) - w publikacjach kościelnych pozwolenie na druk książki, oficjalna aprobata władz kościelnych; zaznaczane zazwyczaj na odwrocie strony tytułowej.

Dawniej formuła ta była umieszczana i na innych dziełach, których poprawność merytoryczna i typograficzna była sprawą wielkiej wagi, np na farmakopeach [1].

Imprimatur umieszcza się na odwrocie karty tytułowej dzieła lub za przedmową.



czwartek, stycznia 08, 2009

Targetowanie reklam AdWords

Tekst na portalu Gazeta.pl. W nagłówku - Na Izrael wystrzelono rakiety z Libanu. Dalej opis wojny. Pośrodku tekstu okienko reklamowe :
























Doprawdy czuję się skuszony wizją wycieczki 'last visit' do Izraela jak również czytając ten tekst odczułem niezwykłą potrzebę zagrania w badmintona ... świetne targetowanie, nie ma co :)

sobota, stycznia 03, 2009

Open source w architekturze

Czy projekty Open Source mają przyszłość w takiej dziedzinie jak architektura ? Można sprawdzić to osobiście na sajcie Wiki Architecture. Ciekawy pomysł, ciekawe co z nizebywalnymi według polskiego prawa osobistymi prawami autorskimi. Zobowiazać się do ich niewykonywania czyli obejść prawo (nieważna czynność prawna) ? A może czas zmienić prawo zezwalając twórcy na podjęcie decyzji co do jego praw i przekazania ich do domeny publicznej ?

czwartek, stycznia 01, 2009

Europejski nakaz zapłaty

Nie wiem ilu z czytelników wie, że istnieje coś takiego jak ROZPORZĄDZENIE (WE) NR 1896/2006 PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY z dnia 12 grudnia 2006 r ustanawiające postępowanie w sprawie europejskiego nakazu zapłaty. Rozporządzenie to ma na celu ułatwienie dochodzenia roszczeń pieniężnych w obrocie międzynarodowym unijnym rzecz jasna. Intencje wspaniałe, instrument prawny wydaje się być bardzo interesujący, dlaczego zatem będę narzekał ?

Dotarcie do tekstu rozporządzenia jest bardzo trudne, zajęło mi chyba z godzinę. Jeśli jednak po długich poszukiwaniach uda nam się ściągnąć tekst załącznika niezbędnego do rozpoczęcia postępowania (kolejna godzinka) czeka nas niespodzianka. Formularz jest w PDFie! Brak mi słów, co ma zrobić powód, który ma więcej dowodów niż 4 ,które urzędowo formularz przewiduje na dowody :) ?

Gdyby ktoś miał pomysł ...będę naprawdę wdzięczny

Aktualizacja  - formularz w postaci RTF już jest dostępny - zamieszczam go na blogu.





niedziela, grudnia 28, 2008

Ciekawa strona poświęcona prawu domen (UDRP)

Wrzucam link do strony z ciekawym orzecznictwem domenowym prowadzonej przez Geralda M Levina. Na pochwałę zasługuje duża liczba wartościowych merytorycznie artykułów poświęconych prawu domen, za naganę koszmarny graficzny layout strony, uniemożliwiający jej spokojną analizę.

Ps. w ramach humoru - cytowana jest tam sprawa Skyy Spirits LLC v. Stanislaw Krzenszczynski, - kolejny Brzęczyszczykiewicz ?

poniedziałek, grudnia 22, 2008

Jak nie nazywać firmy ... 2 przykłady z życia wzięte

Usługi księgowe "Debet" lub stomatolog "Ciap-dent"

sobota, grudnia 20, 2008

Opcje walutowe podczas kryzysu

Uprzednio pisałem o opcjach walutowych i braku większych szans na rozwiązanie umowy. Publikacja Pulsu Biznesu o podejrzeniu manipulacji kursem polskiej waluty do euro przez duże banki inwestycyjne skłania jednak do refleksji, że ... lepiej być ostrożnym w korzystaniu z zaawansowanych instrumentów finansowych i nigdy nie ufać w dobre intencje jakiegokolwiek banku.

Przytaczam przepis, na który dotknięci problemem powinni się powoływać :

Jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Rozwiązując umowę sąd może w miarę potrzeby orzec o rozliczeniach stron, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym.



sobota, grudnia 13, 2008

Staranność profesjonalnego przedsiębiorcy a opcje walutowe

Przeczytane dzisiaj w Rzeczpospolitej :

W ciągu pięciu dni do Ministerstwa Gospodarki na specjalną infolinię (numery telefonów to 022 693 51 65 i 022 55 85) zadzwoniło już 106 przedsiębiorców, którzy stracili na opcjach walutowych łącznie ponad pół miliarda złotych. Najczęściej dzwonili właściciele małych i średnich firm. Ich straty wynoszą od 400 tys. do 50 mln zł. Z informacji, jakie udało się nam uzyskać od kilku firm, które w tej sprawie zwróciły się do „Rz”, wynika, iż niekiedy kupowali produkt, którego mechanizmów działania do końca nie rozumieli. Albo podpisywali umowy bez dokładnego ich czytania, pamiętając tylko, jak opisywali je przedstawiciele banków. Skarżyli się też na natarczywą akwizycję banków.

Z punktu widzenia prawa nie ma żadnej możliwości, aby takie tłumaczenie mogło kogokolwiek obchodzić. Przedsiębiorca jako profesjonalista powinien po pierwsze umowę przeczytać, po drugie zrozumieć, po trzecie - jeśli jej nie rozumie - skonsultować ze specjalistą ,prawnikiem, księgowym a jeśli nadal były wątpliwości - nie podpisywać.

Mam nadzieję, że żadnej pomocy publicznej Ministerstwo Gospodarki przyznawać nie będzie.

Uzupełnienie : na łamach Wyborczej wcześniej Premier Pawlak wypowiadał się tak :

"Trzeba to szybko wyjaśnić i szybko rozwikłać, bo w prawie europejskim są rozwiązania, które pozwalają unieważnić umowy o jawnie niesymetrycznym charakterze korzyści" - powiedział w czwartek dziennikarzom Pawlak, przebywający na Śląsku w związku z obchodami górniczego święta - "Barbórki".


Nie ma takich przepisów Panie Premierze.

Dla porządku trzeba również przywołać przytoczony przez Wyborczą cytat z Parkietu :)

Według cytowanego przez "Parkiet Andrzeja Miklasa, prawnika z kancelarii Weil, Gotshal & Manges, zgodnie z art. 357 kodeksu cywilnego, sąd może rozwiązać umowy opcji walutowych zawartych między bankami a spółkami, w związku z nadzwyczajną sytuacją, jaką jest kryzys finansowy. Prawnicy oceniają także, że poszkodowane firmy mogą oskarżyć banki o wprowadzanie w błąd, jeżeli rzeczywiście miało to miejsce.

Oczywiście teoretycznie wszystko jest to możliwe, ale nie warto chyba robić komuś złudnych nadziei. Który sąd rozwiąże umowę pomiędzy profesjonalistami (bankiem i przedsiębiorcą) wskutek zmiany warunków rynkowych ? W jaki sposób powiązać jednoznacznie zmianę kurs u waluty polskiej z kryzysem finansowym ? Czy kurs zmienił się diametralnie - np. o 200 % ?

sobota, listopada 29, 2008

Gdy zapomnisz zapłacić za domenę .... ufff

Lepiej nie zapomnieć. Domena zostanie 'uwolniona' do publicznej rejestracji. Ktoś może pomyśleć, że łatwo ponownie wykupi domenę dla siebie.

Nic bardziej mylnego - wyspecjalizowane firmy natychmiast przechwytują łakome kąski w postaci domen o długiej historii, wysokiej pozycji w wyszukiwarkach. Dzięki takim serwisom jak Dropped.pl właściciele wartościowych domen mogą zapomnieć o ponownej rejestracji. Co więcej, serwisy szybko pozbywają się domen wystawiając je na aukcjach. Tam 'inwestorzy domenowi' (przez grzeczność nie napiszę jakiego autoramentu są to inwestorzy) rejestrują domenę na nazwisko babci co czyni niemożliwym wytoczenie im powództwa przed sądem arbitrażowym. To wskutek prezentu od Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który uchylił obowiązek przystąpienia do arbitrażu osobom fizycznym. Polska pozostaje więc jedynym krajem w Unii Europejskiej, w którym można sobie swobodnie naruszać znak towarowy rejestrując cudzą domenę bez żadnych konsewencji.

Co pozostaje uprawnionemu ? Tylko negocjacje ... nawet jeśli jakimś cudem uda mu się przyłapać niestarannego cybersquattera na rejestracji domeny na swoje nazwisko i do tego uda się wygrać proces (a z uwagi na nadmierną sytmpatię niektórych sędziów do cyersquatterów wcale nie jest to łatwe) domena zostanie... proszę zgadnąć - przyznana wygranemu czy uwolniona ? UWOLNIONA i cała zabawa zaczyna się od początku.

Reasumując - od dziś dnia nie świadczę usług związanych w jakikolwiek sposób z domenami .pl . Szkoda czasu. Być może powrócę do tego, gdy ustawodawca postanowi uregulować sytuację drogą zapisów ustawowych wyłączających w stosunku do rejestrujących domeny przepisy kodeksu cywilnego chroniące ich defacto przed odpowiedzialnością za cybersquatting.

wtorek, listopada 11, 2008

O ochronie baz danych

Zachęcony przez Grzegorza Packa (dzięki Greg, będzie ci zapamiętane) umieszczam kolejny link :

Wyrok TSWE z 9.10.2008 r. w sprawie C-304/07, Directmedia Publishing GmbH / Albert-Ludwigs-Universität Freiburg Teza orzeczenia (za Monitorem Prawniczym) :
Przejęcie elementów chronionej bazy danych do innej bazy danych może być zakazane, nawet jeżeli nie miał miejsca techniczny proces kopiowania. Działanie polegające na przeglądaniu na ekranie chronionej bazy danych i przejęciu zawartych w niej elementów po ich indywidualnej ocenie może stanowić „pobieranie danych”, którego producent bazy danych może zakazać w szczególności, jeżeli prowadzi ono do przeniesienia istotnej części zawartości chronionej bazy danych.

Orzeczenie stanowi poważne ostrzeżenie i ryzyko dla działalności wszelkiej maści wyszukiwarek korzystających z baz danych innych portali. Pierwszym skojarzeniem jest tu spór, który toczy się (?) pomiędzy wroom.pl a gratka.pl , drugim doskonały jobrapido.

wtorek, listopada 04, 2008

Prawo w architekturze (australijskiej...)

Dla zainteresowanych orzecznictwem dotyczącym zakresu ochrony prawno autorskiej polecam orzeczenie sądu australijskiego w sprawie : Inform Design and Construction Pty Ltd v Boutique Homes Melbourne Pty Ltd [2008] FCA 912

wtorek, sierpnia 05, 2008

polski igoogle

Zobaczcie na igoogle.pl - prawda, że niezłe ? :)

wtorek, lipca 15, 2008

wpadka PKO

Wyciekło kilka tysięcy CV. Giodo zapowiedział kontrolę u administratora danych (Pekao SA) oraz firmie marketingowej, która akcję przygotowała. Rzecznik banku zagroził postępowaniem karnym wszystkim osobom, które oglądały CV bezprawnie umieszczone w sieci przez bank i jego kooperanta. Więcej stanu faktycznego, linków u niezawodnego VAGLI.

Jakie jest moje zdanie ?

Jeśli udostępnienie danych nie było spowodowane atakiem hakerskim (a takie pojawiły się pogłoski), to administrator danych (bank) powinien ponieść surowe konsekwencje, włącznie z karnymi. Jest to tak poważna wpadka, że jakieś sankcje muszą zostać nałożone, w przeciwnym razie ochrona danych będzie fikcją. W żadnym wypadku rzecznik banku nie powienien nawet wspominać o odpowiedzialności osób zapoznających się z CV, to bank jest największym winowajcą i osoby odpowiedzialne za zabezpieczenie danych powinny zadbać o skuteczne ich zabezpieczenia.

Druga rzecz - urzędniczka GIODO wspomniała o wymogu formy pisemnej dla umowy o powierzenie danych osobowych, choć jest to pogląd wątpliwy w nauce prawa. Utrawalanie stanowiska o konieczności zawierania tego rodzaju umów na piśmie powoduje , że w 90% przypadków w branży internetowego marketingu/e-commerce będziemy mieli bezprawne przetwarzanie danych i narażenie się na odpowiedzialność karną.

Trzeci i ostatni komentarz z mojej strony dotyczy konieczności wprowadzenia cywilnoprawnych roszczeń i sposobu ich dochodzenia w postaci pozwu zbiorowego przez poszkodowanych z tytułu masowego naruszenia bezpieczeństwa danych. Wydaje mi się, że te kilka tysięcy osób powinno mieć możliwość wspólnego dochodzenia roszczeń od banku. Nie podoba mi się model istniejący oraz proponowany, w którym idzie nowelizacja ustawy o ochronie danych osobowych . W noweli proponuje się nałożenie sankcji administracyjno prawnych na podmiot uchylający się od implementacji zaleceń pokontrolnych GIODO. Nikomu to nic nie da w przypadku takich wpadek (tak samo jak nie zmniejszyła się liczba jeżdżących po pijanemu po zaostrzeniu kar) natomiast umożliwi wzbogacanie skarbu państwa w drodze kolejnych kar i grzywien.

Licencja Creative Commons
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.